środa, 12 maja 2010

A tu coś wyciszającego

Piosenka z World of Osho, związana z hinduskim guru, ale tutaj występuje po prostu jako przyjemna melodia, postmodernistycznie wyrwana ze swego filozoficznego kontekstu;)


Muzyka o dziecięcym polocie z wideoklipami o czarodziejskim uroku



czwartek, 6 maja 2010

Sant Jordi

Patronem Barcelony jest św. Jerzy i dlatego właśnie dzień jego święta, 23 kwietnia, obchodzi się tu niezwykle hucznie. Ulice Barcelony zapełniają się straganami z tanimi książkami i stoiskami z różami. Według tradycji tego dnia mężczyźni kupują kobietom róże, kobiety mężczyznom książki.

Boli to w uszy feministki, kobiety wyzwolone, wszystkie, które czytać umieją i lubią, a róże postrzegają jako symbol kobiecego zniewolenia i zamknięcia w ramach domowego ogniska w celu "bezmyślnego pichcenia i rodzenia dzieci", bo przecież róża jest symbolem piękna, ale nie intelektualnego rozwoju, wolności myśli. Róża zerwana jest w ogrodzie, z krzaka. Książka powstaje w trudzie intelektualnego wysiłku. Róża jest wykwintna, dostojna, gdy miażdżona- kłuje, ale na jej liściach nie ustanawia się praw, ani nie spisuje dziejów ludzkości. Róża, mimo, że czasem banalna, kiczowata, ozłocona brokatem, czy przybrana różową kokardą, najczęściej daje natchnienie. Jest poezją, obrazem. W dzisiejszych czasach nikt nie chce dobrze myśleć o róży, kobiety są na to zbyt wykształcone, niezależne, zaczytane.

Według tradycji jest to dzień by dać bliskiemu prezent. Boli to w uszy ludzi, którzy nie lubią rytuałów, chrześcijańskich narodzeń i ukrzyżowań, dni niepodległości, tandetnych Walentynek, urodzin, imienin, tych świąt zmyślonych czy religijnych wśród niewierzących, które w ich życiu nie odgrywają żadnej roli, są martwe. "Kwiat mogę Ci dać każdego dnia, ale nie teraz, na rozkaz społeczeństwa, które wymusza kiedy należy płakać, czy śmiać się".

A ja chciałabym tego dnia dostać różę i chciałabym wybrać książkę dla mojego chłopaka. Hasła, idee, koncepty. Jedni przekrzykują drugich. Pierwsi wymuszają by świętować, ustanawiają wolne niedziele i źle patrzą na tych, którzy żyją bez ślubu, drudzy by żyć bez świątecznego balastu nie składają życzeń w dniu urodzin i zachowują się głośno w katedrze. Na jedne kagańce nakłada się drugie. Skrajne, ekstremistyczne decyzje i nie ma już miejsca na to by posłuchać, kto jak chce żyć.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Mieszkam w bibliotece. Być może to mnie nie usprawiedliwia, bo w bibliotece są książki i filmy, a one dają pomysły, inspiracje by pisać i tak właśnie jest, ale czas pozwala mi klikać tylko w plikach worda zatytułowanych: "magister", "projekt", "la tesina"...i wśród tych plików z czerwoną lampką z napisem "pilne" nie ma takiego, co by nazywał się "fantasmagorie"...

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Mój 10.04.2010

Godzina 9: 53 sms od taty: Słońce grzało tak rozkosznie, a kamień, na którym siedział od dłuższego czasu, był tak przyjemnie ciepły, że Puchatek już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku strumyka i cieszył się z tego, że jest Puchatkiem (przyp.red.: autor: A.A.Milne)

Godzina 11: 12 sms od mamy: Prezydent Kaczyński z żoną i wieloma politykami dziś zginął w katastrofie samolotu przy lądowaniu w drodze do Katynia na uroczystości.

Godzina 11: 45 telefon, dzwoni Marion do Estel, mojej współlokatorki: Wiesz, że prezydent Capullczyński (od hiszpańskiego "capullo": dupek, idiota) nie żyje? Ha ha, przepraszam, ha ha. Ale ironiczne, w drodze do Katynia, ha ha.

Godzina 14: 00
zaglądam na fb. Czytam niektóre komentarze:

M.Ku.: o Boże Boże Boże Boże Boże

M.J.: Dopóki słońce i księżyc są w górze, Dopóki trzmiel nawiedza różę, Dopóki dzieci różowe się rodzą, Nikt nie wierzy, że staje się już. (przyp. red.: autor: Cz. Miłosz)

M. Ku.: Paweł Śpiewak: Zginął Aram Rybicki, poseł PO, związany z Ruchem Młodej Polski, współzałożyciel NSZZ Solidarność. Człowiek szlachetny i prawy. Bardzo z nim lubiłem gadać w czasach sejmowych. Doskonale rozumiał, czym jest polityka.

K.M.
: szanowni panowie z tv, odrobina szlachetności nakazywałaby pomilczeć przez chwilę, zamiast dyskutowac o komforcie Tu-154 z kanalią, która przewracała się na grobach. wstyd!

S.J.
: at a loss for words…

M.P.: Boże, nie mogę w to uwierzyć, zobaczyłem przed chwilą listę pasażerów. Wśród nich, poza Parą Prezydencką jest troje wicemarszałków, piętnaścioro posłów Sejmu RP, siedmiu generałów, wśród nich szef sztabu, Prezes NBP, Prezes IPN, RPO, poza tym Płażyński i wiele innych znanych osób... Straciliśmy wiele kluczowych osób w Państwie. Nie mogę w to uwierzyć.. To się nie dzieje...

E.M.: Jak się czujesz Pola?
Ja: Dziwnie, jakby zginął ktoś bliski, choć w większości byli tak obcy, gdy jeszcze żyli, ze swoimi ekstremistycznymi poglądami i brakiem tolerancji.
E.M. Normalne, też bym pewnie przeżywała, jakby zginął Sarkozy.
Ja I jeszcze miałam uczucie deja vue, jakby mi się to śniło już kiedyś. No i ta ulga, taka wstydliwa, choć naturalna, że to nie moi bliscy.
E.M.: Wybierasz się z nami dziś na kolację?
Ja: Tak, do zobaczenia.

Zaglądam na Tuenti, hiszpański serwis społecznościowy:
F.R.: hoy, dia en el que el fútbol-arte se verá en la capital! a por los mandrilessssssssss!! MessiAS!!!

Telefon, M.K.: Bałam się, że Tusk był na pokładzie. Dobrze, że Komorowski przejmuje władzę. Trudno w to wszystko uwierzyć. Potworna tragedia.

Godzina 21:00
Bar na Raval. Komentujemy wypadek, festiwal filmów krótkometrażowych, naszą podróż do Cadaqués, mecz, który zaczyna się w sąsiedniej sali.

Godzina 22:00
Mecz FC Barcelona-Real Madrid: Minuta ciszy dla uczczenia pamięci ofiar wypadku. Piłkarze grają w czarnych opaskach.

36. minuta meczu: W całej Barcelonie rozbrzmiewa gromki okrzyk radości. Pierwszy gol dla Barçy.

56. minuta meczu
: Pijane radością (i alkoholem) miasto drugi raz krzyczy w szale uniesienia. Drugi gol.

Godzina 24: 00 Barcelona pogrąża się w szale świętowania. Wygrany mecz daje zespołowi pozycję lidera.

Godzina 1: 00 Wracam do domu. Mój współlokator Toni, po dwunastu godzinach pracy, dowiaduje się o wypadku ode mnie. Siedzimy. Gadamy o tym i o głupotach. Na przemian.

Godzina 3: 00 Idę spać. Rano wstanę, wspomnę jeszcze raz ofiary. Pomyślę o krewnych. Oczy zajdą mgłą. Potem pójdę na dworzec po dziewczyny. Będzie śmiech i zachwyt secesją. Na pierwszych stronach gazet zdjęcia zwycięskiej Barçy. Haiti gdzieś przepadło w ramionach lokalnego triumfu i nowych tragedii. Polskie portale w czerni i bieli, przypominają, że "to" niedawno. Łzy są wciąż świeże i toczy się świat. Myśli się. Modli się. Współczuje się. Zapomina się. Żyje się.

Świat ze swoim Haiti, głodnymi dziećmi w Afryce, problemami etnicznymi, atakami terrorystycznymi, śmiercią 96 ludzi na pokładzie samolotu Tu-154, ważnymi meczami, gestami, symbolami, kwiatami pod Pałacem Prezydenckim, mszami świętymi. Zbiórki pieniędzy, telewizja, radio, internet, notatki, prasowe, informacje, wiadomości,wydarzenia, zdjęcia, chleb z masłem na śniadanie, praca, dom, rytuały, hołdy, flagi, pieśni, łzy, śmiech, emocje, emocjonalne gierki, szacunek, pieniądze, skandal, tragedia.

Cierpienie jest samotne.

sobota, 10 kwietnia 2010