poniedziałek, 15 marca 2010

DLA CIEBIE, MONIUSZKA:)

Moniuszko kochana, wszystkiego najlepszego!!!! Niech Ci pędzel maluje najpiękniejsze abstrakty i tę rzeczywistość, w której jest ot, dobrze:)

ta piosenka, to taka trochę średnio do przyjaciółki śpiewana, ale jak wymazać to o dreszczach i deszczach, to pasuje ;)



piątek, 12 marca 2010

Noc eklektyczna

W sobotę, w Międzynarodowy Dzień Ofiar Przestępstw Państwowych (El Día de las Víctimas de Crímenes de Estado) na placu Sant Jaume Ruch na Rzecz Ofiar Przestępstw Państwowych z Kolumbii (Movimiento de Víctimas de Crímenes de Estado de Colombia) przygotował wieczór poświęcony ofiarom oraz manifest przeciwko demokratycznej polityce bezpieczeństwa (La política de seguridad democrática), której patronuje prezydent Álvaro Uribe Vélez i która, według protestujących, wzmaga przemoc i konflikty zbrojne w państwie, przynosząc nikłe skutki pozytywne.
Pracownicy Ruchu, Kolumbijczycy, przedstawiali historie poszczególnych ofiar, na szyjach zawieszone mieli tabliczki z nazwiskami, zdjęciami i krótką faktografię z życia ofiar paramilitares. W międzyczasie śpiewane były słynne pieśni latynoskie. Najpierw przez mężczyznę, który niestety fałszował największe przeboje Victora Jary, potem przez dziewczynę z Hondurasu o głębokim, wibrującym, niskim, pełnym głosie, która porwała wszystkich słuchaczy do tańca. Potem występował zespół z Senegalu wybębniając afrykańskie rytmy, w rytm których tańczyli pozostali członkowie zespołu. Po performancach i śpiewach należało się posilić, więc wybraliśmy się naszą katalońsko-meksykańsko-norwesko-wenezuelską grupą, z moją domieszką polskości, do restauracji etiopskiej, gdzie jadło się rękoma ze wspólnego kotła, wyrywając spod jedzenia kawałki naleśnikowego chleba i nakładając pikantne mięsne specjały i warzywa. To wszystko popijaliśmy katalońskim winem wytrawnym- a jak, nawet w restauracji etiopskiej należy być odrobinę lokalnym;). Później w kubańskim barze ćwiczyliśmy salsowe wygibasy.

poniedziałek, 8 marca 2010

ŚNIEG!!!

Cóż, dziś w Barcelonie padał śnieg, zjawisko tak niecodzienne, że ludzie wybiegli na ulicę by robić zdjęcia aparatami telefonów komórkowych. Mali i duzi rzucali się śnieżkami. Odwołane zostały zajęcia w szkołach, ludzie mieli wolne w pracy. Zabawnie, tylko trochę ślisko, bo ani soli ani innych trików tu nie znaju czy nie czyniu:)

sobota, 6 marca 2010

Widok

Na dziś, nostalgicznie. Na wielkim tarasie mojego mieszkania widok na Tibidabo zasłania postawiony kilka lat temu szeroki, klocowaty, rudy dom mieszkalny. Słuchając Sonate de Vinteuil łatwiej wyobrazić sobie, że dom jest tylko złośliwą imaginacją, błahostką. Gdy się już tak dobrze wsłuchasz, nadchodzi moment, by oprzeć się o balustradę i zachwycić widokiem na wzgórze. Być może nawet nie potrzeba tarasu mojego mieszkania. Ba, być może nawet nie trzeba znajdować się w Barcelonie.



a swoją drogą, to bardzo nieładnie, jak youtube tak nachodzi na inne obrazki, kiedy blogista nie wie, jak temu zaradzić.

poniedziałek, 1 marca 2010

Po wakacjach

Podróży czas skończony, nauki czas wznowiony, ale muszę przyznać, że świeże austriackie powietrze orzeźwiło moje ciało i umysł. Po wyjeździe wniosków kilka: ludzie potrafią być bardzo aroganccy i pyszni, jednocześnie zawsze znajdą się tacy, którzy są dowcipni i zdystansowani. Lepiej trzymać z drugimi. Na stoku gorąca czekolada z bitą śmietaną smakuje wspaniale, o ile potem nie znajdzie się ktoś, kto wypomni ilość spożytych kalorii. Z pewnością tygodniowy brak komputera jest rewelacyjną formą odwyku. Słońce, narty, wiatr, góry, śnieg, są cudowne bez żadnego "ale", szczególnie, gdy jeździe towarzyszą wojenne pieśni, z niezapomnianym hitem z Czterech Pancernych. Zabawne są też bitwy śnieżne w zjazdowym tempie i niecelowe tarzanie się w śniegu, z którego wychodzi się cało. A, i ulubione zajęcie- stawianie do pionu trzylatków, którzy podczas swojego jednego pługowego zjazdu są w stanie przewracać się co dwa metry (ilu upadkom na jednej trasie to się może równać, wyliczcie sami). Oczywiście, jeśli się ma szczęście, taki trzylatek obdarowuje później swoim rozbrajającym uśmiechem;)